CZEŚĆ,
Naprawdę nie mam już żadnych pomysłów co napisać, więc niech ten wpis będzie o…szkole:
„Non scholae, sed vitae discimus”
Nie uczymy się dla szkoły, lecz dla życia.
Moim zdaniem szkoła wcale nie jest taka zła – to po prostu uczniowie są wiecznie niezrozumieni przez nauczycieli. Z tego co ja zauważyłam przez osiem lat nauczyciele nawet nie próbują zrozumieć uczniów.

ŻYCIE UCZNIA:
- pobudka,
- ogarnięcie się (jeśli jest w ogóle na to czas),
- jazda do szkoły,
- mniej więcej 8 godzin lekcji (na których nauczyciele wymagają, żeby uczeń wszystko wiedział zanim w ogóle przyjdzie na ich lekcję),
- powrót ze szkoły,
- obiad,
- zrobienie miliarda zadań domowych,
- nauczenie się na wszystkie sprawdziany i kartkówki (również te niezapowiedziane) na kolejny dzień,
- zajęcia dodatkowe,
- pomoc w domu,
- sen (W KOŃCU)
TO JEST APEL DO NAUCZYCIELI! ZAAKCEPTUJCIE TO ŻE UCZNIOWIE NAPRAWDĘ MAJĄ DUŻO NAUKI (jeszcze około 14 innych przedmiotów) I TEŻ MOGĄ MIEĆ CZASEM GORSZY DZIEŃ. (z góry dziękuję 🙂 )

Oprócz lawiny nauki szkoła ma tez pozytywne strony:
- można spotkać super ludzi,
- niektórzy nauczyciele są naprawadę mili,
- można stworzyć super wspomnienia,
- i wiele więcej …